dzisiaj, 13:27 Pogoda Jakub Wojciechowski / polsatnews.pl
Zmiany wysoko nad biegunem zaczęły się znacznie wcześniej niż zwykle. Rozpada się wir polarny, który trzyma arktyczny mróz z daleka od Polski. To oznacza, że zima wtargnie do naszej części Europy. Na drodze może jej jednak stanąć potężne zjawisko, które zachodzi tysiące kilometrów od nas. W najbliższych miesiącach czeka nas wiele zmian w pogodzie.

Tegoroczna zima w Polsce może przynieść mrozy i opady śniegu, ale w różnych częściach kraju będą one miały różną intensywność
- Wir polarny ulega najwcześniejszemu w historii pomiarów rozpadowi
- To może zwiastować mroźną i śnieżną zimę, ale wszystko może zakłócić super El Niño
- Grudzień może przynieść niższe temperatury we wschodniej Europie, podczas gdy w styczniu większy chłód możemy zanotować na zachodzie kontynentu
- Mrozy i opady śniegu w Polsce mogą nie rozłożyć się równomiernie, w zależności od miesiąca
Wir polarny rozpada się kilka tygodni wcześniej niż zazwyczaj – ocenia klimatolog Andrej Flis z serwisu Severe Weather Europe. W swej najnowszej analizie specjalista ocenia, że pojawia się tym samym spora szansa na to, że w grudniu i styczniu zima może być mroźna i śnieżna, również w naszej części świata. Na przeszkodzie może jednak stanąć super El Niño, które już się rozwinęło.
Wirująca ściana nad biegunem. Zaczyna się rozpadać
Wir polarny to zimowa cyrkulacja, która ma miejsce nad biegunami. „Wir polarny można sobie wyobrazić jako wirującą ścianę nad regionami polarnymi, wznoszącą się od powierzchni do stratosfery (ponad 50 km), która więzi w środku zimne, polarne powietrze” – opisuje to zjawisko Flis.
ZOBACZ: Ekspertka zdradza, kiedy może spaść śnieg na nizinach. „Ważne zastrzeżenie”
Tworzy ono barierę, która nie pozwala arktycznym masom powietrza rozlać się dalej na południe. Działanie wiru mogą zakłócać różne zjawiska, a najmocniej może to powodować wzrost ciśnienia i temperatury w stratosferze, znane jako nagłe ocieplenie atmosferyczne (SSW).
Jak wskazuje specjalista, obecnie właśnie z taką sytuacją mamy do czynienia: wiatry stratosferyczne praktycznie przestają wiać i najpewniej w najbliższych dniach będziemy mieli do czynienia z najwcześniejszym SSW w historii pomiarów.

„Widzimy szybkie i znaczące zakłócenie i spowolnienia wiru polarnego – najwcześniejsze takie w historii zapisów – (wcześniejsze) o około trzy tygodnie. A to znaczące, jeśli spojrzymy na to, jaki może mieć potencjalnie wpływ na pogodę” – napisał klimatolog w analizie.
Zwykle, kiedy pod koniec roku wir polarny się rozpada, w uproszczeniu oznacza to ochłodzenie wraz z napływem polarnego powietrza z północy, a także potencjalne intensywniejsze opady śniegu. W tym roku jednak we wszystko wmiesza się – prawdopodobnie najsilniejsze w historii – El Niño.
ZOBACZ: Zdradzają, co czeka nas zimą. Szykuje się „atmosferyczny efekt domina”
Owo super El Niño, czyli zjawisko ogrzewania się powierzchni Pacyfiku w rejonie równika, mocno wpływa na pogodę na całej Ziemi. Może też ograniczyć warunki tworzące się po rozpadzie wiru polarnego.
Z dostępnych obecnie symulacji wynika, że pod koniec listopada na wschodzie Europy może być chłodniej niż zwykle i tam może też spaść więcej deszczu ze śniegiem i śniegu, podczas gdy reszta kontynentu doświadczy spokojniejszej i cieplejszej aury, z mniejszą ilością opadów.
„Bestia ze schodu” może się pojawić? Koniec roku pod znakiem zapytania
W przeszłości, kiedy dość wcześnie dochodziło do załamania się wiru polarnego, w Europie w grudniu było chłodniej, i możliwe były nawet epizody mrozu znane jako „bestia ze wschodu„. Teraz jednak z powodu oddziaływania El Niño trudno będzie przewidzieć, czy tego typu zdarzenia wystąpią.
ZOBACZ: Pojawia się nowy wir polarny. To ma kluczowe znaczenie dla zimy w Polsce
Mimo wszystko możliwe, że w grudniu temperatury na Starym Kontynencie okażą się niższe od średniej wieloletniej. Jeśli zaś chodzi o możliwe opady śniegu, to w grudniu nie powinniśmy się spodziewać w Polscewiększych anomalii – suma opadów może być zbliżona do typowych dla tego miesiąca.

